Kilka słów ku czci Scatmana

Scatman John
fot. facebook.com/ScatmanJohnOfficial

Będzie to opowieść o człowieku, którego gwiazda definitywnie zgasła krótko po tym, gdy zdołała rozbłysnąć najjaśniejszym światłem…

Na pewno nie raz Twoje nogi zaczęły wesoło tuptać w takt jego piosenek, a ponury nastrój gwałtownie się poprawił. Dziś już mało kto pamięta o Johnie Paulu Larkinie, szerzej znanym jako Scatman John. Kilka poniższych zdań niech będzie moim memoriałem dla pogodnego jąkały, który pewnego dnia zawładnął listami przebojów.

Zanim pojawił się Scatman, był John Paul Larkin

Zanim pojawił się Scatman, był John Paul LarkinWszyscy zapamiętali Johna Larkina jako wesołego starszego pana w kapeluszu, który wręcz łamał sobie język uprawiając dziwny styl śpiewania pod chwytliwe, dance’owe melodie. Nie każdy jednak wie jak wyglądała muzyczna przygoda Scatmana zanim stał się królem parkietów.

John Paul Larkin przyszedł na świat 13 marca 1942 w El Monte, będącym częścią Kalifornii. Już od najmłodszych lat zmagał się z jąkaniem, które doprowadziło go do wręcz traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Stało się to najgorszym przekleństwem Scatmana, z którym borykał się niemal przez całe życie. W wieku około dwunastu lat rozpoczął naukę gry na pianinie. Gra na instrumencie stała się dla niego środkiem na wyrażenie ekspresji i uczuć, które ciężko mu było przekazać w sposób werbalny. W międzyczasie zapoznawał się z dokonaniami takich artystów, jak Ella Fitzgerald czy Louis Armstrong. Muzycy ci w swojej twórczości stosowali styl śpiewu zwany „scatem”, który kilkanaście lat później zaprowadził Larkina na szczyt sławy. Owa technika wokalistyczna polega na spontanicznej zabawie sylabami.

Fascynacja muzyką jazzową uczyniła z Johna profesjonalnego pianistę jazzowego. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych często występował w jazz clubach Los Angeles. W 1986 roku natomiast wydał pierwszą (i jak się z czasem okazało ostatnią) płytę sygnowaną własnym nazwiskiem. Krążek dziś jest niemal nieosiągalny, ale sam muzyk podobno zarzekał się do czasu, że setki kopii albumu zalegały w jego szafie.

Judy Larkin – anioł stróż

Judy Larkin - anioł stróżRozwijająca się kariera pianisty nie powstrzymywała Larkina od licznych eksperymentów z narkotykami i alkoholem, który z czasem zawładnął jego życiem. Terapią wstrząsową dla muzyka stała się śmierć bliskiego przyjaciela – Joe Farrella, który również nie stronił od środków odurzających. Scatman postanowił wydostać się ze szponów nałogu, co udało mu się głównie dzięki pomocy małżonki Judy (również byłej alkoholiczce), która uwierzyła w jego umiejętności i talent.

Na początku lat dziewięćdziesiątych Larkin przeprowadził się do stolicy Niemiec i tam kontynuował karierę pianisty jazzowego. W Berlinie po raz pierwszy Scatman do swej gry dodał scat, co okazało się kamieniem milowym w jego dalszej karierze. Agent późniejszej gwiazdy, Manfred Zahringer, zasugerował muzykowi, by ten zaczął wykorzystywać swój styl śpiewania w zestawieniu z nowoczesnymi brzmieniami elektronicznymi. Artysta z początku nie widział siebie w tej roli, w dodatku po raz kolejny przeszkodą okazało się jąkanie. Larkin obawiał się, że słuchacze prędzej czy później uświadomią sobie, że jest jąkałą. Niezastąpiona żona Judy poradziła mu, by w tekstach mówił otwarcie o swoich problemach. Wkrótce później ukazał się jego pierwszy singiel zatytułowany “Scatman (Ski Ba Bop Ba Dop Bop)”. John Paul Larkin od tej pory oficjalnie stał się Scatman Johnem, który zawładnął światem muzyki popularnej.

Krótka chwila na szczycie

Kawałek okazał się mega hitem, osiągając pierwsze miejsca list przebojów większości krajów, w których został wydany. Liczba sprzedanych kopii osiągnęła trzy miliony. W tekście utworu artysta dodawał otuchy osobom jąkającym się i namawiał je do przezwyciężania przeciwności losu. Ponadto otwarcie i bez jakichkolwiek zahamowań opowiadał o swoim problemie. Scatman idąc za ciosem wydał singiel “Scatman’s World”, który co prawda nie powtórzył wielkiego sukcesu poprzednika, ale również osiągnął niezły wynik – ponad milion sprzedanych egzemplarzy. W tym samym roku, czyli 1995, światło dzienne ujrzała pierwsza długogrająca płyta Scatmana – „Scatman’s World”. Muzyk ruszył w trasę koncertową po Europie i Azji.

Drugi album Scatmana, „Everybody Jam!”, ukazał się rok później. Największym powodzeniem cieszył się w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie zapanowała już „Scatmanomania” – podobiznę muzyka można było zobaczyć na puszkach od Coli, kartach telefonicznych, świetnie sprzedawały się lalki z wizerunkiem artysty.

Ostatnia płyta Scatmana została wydana w 1999 roku i nosiła tytuł „Take Your Time”. Muzyk pracował nad nią zmagając się z kłopotami zdrowotnymi, wkrótce potem wykryto u niego raka płuc. John Larkin odszedł na zawsze 3 grudnia 1999 roku.

John Scatman – wieczna pamięć

John Scatman - wieczna pamięćLarkin jako Scatman John otrzymał czternaście złotych i osiemnaście platynowych płyt. Jego dwa najsłynniejsze single odnosiły sukcesy na listach przebojów niemal wszystkich krajów, w których się ukazały. To tylko najważniejsze komercyjne osiągnięcia pana w kapeluszu. Jednak pełen fenomen i magia tej osoby polegały na czymś innym. Na czymś znacznie cenniejszym, niż dziesiątki wyróżnień. John Larkin potrafił przezwyciężyć towarzyszące mu słabości, mało tego – swoje największe przekleństwo uczynił atutem i środkiem do zdobycia sukcesu. Ale najbardziej zależało mu na tym, by jego muzyka sprawiała ludziom radość. By dzieci odnajdywały w życiu pozytywy mimo ciężkich warunków, w jakich przyszło im żyć, by dostrzegały, że życie nie jest takie złe, jak mogłoby się wydawać.

Umierał pogodzony z losem i bożą wolą. Milionom ludzi na całym świecie do dziś jednak ciężko jest się pogodzić z faktem, że tak wspaniały człowiek odszedł bezpowrotnie… I że już nigdy dla nas nie zaśpiewa w swoim charakterystycznym i jakże przewrotnym stylu.

/2006 rok/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*