Deskorolkowe melodie chaosu. Wywiad z This Noise

Deskorolkowe melodie chaosu. Wywiad z This Noise
fot. facebook.com/thisnoisepunk

Adam, Marek, Jacek i Marcin tworzą wrocławską formację This Noise, czyli rzecz godną polecenia deskarzom i fanom melodyjnego hc oraz kalifornijskiego punk rocka.

Na dniach ukaże się ich nowy album „Melodie chaosu”. To materiał kipiący wręcz energią i melodią, dlatego postanowiłem przeprowadzić z chłopakami wywiad.

Na początek opowiedzcie coś o sobie… Jak doszło do powstania kapeli i kiedy się to wydarzyło?

– Cześć wszystkim! Jesteśmy This Noise z Wrocławia i gramy melodyjnego hardcore punka na deskorolkę. Idea założenia zespołu w klimacie takiego grania zrodziła się w głowie Jacka i Marcina grubo ponad 7 lat temu, jednak wtedy taki rodzaj muzyki na trochę został zamieciony pod dywan. Zresztą oni też grali bardziej agresywnego hardcore w kapeli Dintojra (pozdrawiamy). Jednak przez znajomości na salce prób i różnych ludzi, którzy się tam przewijali, udało się złapać pierwszy pięcioosobowy skład i pierwsze próby. Później skład został okrojony do czterech osób, Marcin oprócz śpiewania wskoczył jeszcze na gitarę i do dziś jesteśmy w czteroosobowym składzie: Jacek – gitara, Adam – perkusja, Marek – bas i Marcin – wokal i gitara.

Czy udzielaliście się wcześniej w innych formacjach?

This Noise zespół
Fot. Marcin Watemborski

– Jacek i Marcin grali w kapeli Dintojra, Marek grzmi też basem do teraz w melodic hardcore punkowym Lie After Lie, a Adam dudni jeszcze w Modern Slave, które powstało na zgliszczach kapeli Wolves at the Door.

Gdzie się wydajecie i jak oceniacie współpracę z wytwórnią?

– Nasz najnowszy materiał „Melodie chaosu”, ujrzy fizycznie światło dzienne dzięki Lou & Rocked Boys z Wrocławia, którym ogromnie dziękujemy za zainteresowanie oraz pomoc przy wydaniu tego albumu. Współpraca jest na naprawdę najwyższym poziomie, Melon z chłopakami robią kawał dobrej roboty, a plany wydania nie ograniczają się tylko do płyty CD… Za jakiś czas materiał ukaże się na winylu, ale więcej szczegółów na jesień, kiedy (o ile sytuacja już pozwoli) chcemy ruszyć w trasę koncertową po Polsce, promującą „Melodie chaosu”.

Czego fani mogą spodziewać się po “Melodiach chaosu” i kiedy krążek oficjalnie ujrzy światło dzienne?

– Oficjalnie krążek będzie dostępny w okolicach 10 kwietnia. Niestety sytuacja w tym momencie jest dość dynamiczna i na pewne rzeczy nie mamy do końca wpływu. Ludzie słuchający naszej nowej płyty na pewno mogą spodziewać się dużej dawki energetycznego punk rocka w różnym formacie – są utwory bardziej rock’n’rollowe, jak np., „Zamknięte drzwi” czy ciemniejsze, jak np. „Szeptem”, do którego podłożył nam gościnnie wokal Darek Loboski z Guantanamo Party Program. Teksty na płycie oscylują od spraw w ujęciu globalnym, przez te bardziej codzienne, do nawet osobistych tematów, a sama muzyka jest inspirowana przez szereg kapel, których słuchaliśmy i słuchamy nadal. Jest to mieszanka, w której mamy nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Wasz najnowszy materiał jest już na Bandcampie i Spotify – nie boicie się, że słuchacze odpuszczą kupno płyty w fizycznej wersji?

– Promowanie zespołu w Internecie to możliwość dotarcia do szerokiego grona ludzi. Nie wiążemy ze sobą faktu, że płyty można posłuchać na Bandcampie czy Spotify, z tym czy ktoś będzie chciał ją mieć fizycznie na półce. Posiadanie CD czy winyla, na który chcemy się pokusić niebawem, to zupełnie inny wymiar, trochę może inny metafizycznie. Wiele zespołów udostępnia całe albumy w sieci. Mimo wszystko, co ogromnie cieszy, nadal są zapaleńcy, do których też sami należymy, którzy kupują płyty i winyle.

This Noise Melodie ChaosuOpowiedzcie o kolesiu, który odpowiada za oprawę graficzną „Melodii chaosu”.

– Za oprawę graficzną płyty odpowiada Radek Bączkowski – wrocławski artysta, grafik i skater. Radek jest dobrym znajomym naszego perkusisty, Adama, i sporo czasu spędzają razem na wrocławskich spotach na desce. Nie był to też pierwszy raz, kiedy Adam współpracuje z Radkiem w kwestii oprawy graficznej dla swoich projektów. W momencie, kiedy narodziła się potrzeba zrobienia okładki, zdecydowaliśmy się na współpracę z Radkiem. Znamy jego prace i styl w jakim tworzy, który zdawał się nam pasować do całego klimatu płyty. Radek jest zajawkowiczem, który, jak usłyszał o projekcie, od razu się zajarał i idealnie zrealizował projekt okładki, który perfekcyjnie spina płytę. Okładka jest naszą wspólną wizualizacją muzycznej i tekstowej zawartości płyty „Melodie chaosu”. Wszystkie prace Radka możecie sprawdzić pod adresem www.kedarzyn.com, lub jego Instagram @kedarzyn – jest tam bardzo dużo dobrych rzeczy.

Jestem totalnym fanem sceny 90’s emo. Jakie kapele z tego nurtu wpłynęły na Waszą muzykę?

– Na pewno z tego okresu bardzo lubimy The Get Up Kids, Sunny Day Real Estate, ale też polskie Die Last, Złodzieje Rowerów czy April. Inspiracji jednak szukaliśmy w kapelach bardziej kalifornijskich i deskorolkowych, czyli: Good Riddance, Pennywise, NOFX, Millencolin, Bad Religion, Propagandhi, Jawbreaker… Można by tego wymieniać naprawdę sporo!

Pochodzicie z Wrocławia. Jak obecnie prezentuje się scena na Dolnym Śląsku?

– Scena we Wrocławiu ma się naprawdę dobrze! Fajnie być częścią takiej społeczności, bo kapele tutaj działają naprawdę prężnie! Zaczynając od samych wydawnictw, pokroju np. nowego The Dog, Love Glove czy Modern Slave, w którym gra Adam, zbierających mocne recenzje, po wszechmocny Guantanamo Party Program czy Lie After Lie, Mariana. Cały czas powstają nowe zespoły, różne od siebie stylistycznie i to jest naprawdę fajne, że jest taka różnorodność. Można by wymieniać jeszcze kilkanaście kapel, z którymi jakoś tam staramy się tworzyć scenę wrocławską, ale po prostu warto zacząć chodzić na koncerty i poznawać je samemu.

Opowiedzcie o Waszych związkach ze skateboardingiem. Pałker jeździ na desce, a co zresztą zespołu?

– Tak. Adam od wielu lat jeździ na desce. Śmigał jeszcze na długo przed dołączeniem do składu. Adam prężnie działa na scenie deskorolkowej i poza jeżdżeniem, zajmuje się także nagrywaniem deskorolki. Na swoim koncie posiada kilka produkcji, które znajdziecie pod nazwą Stand Up SV, z kultową produkcją na czele, o tytule „New Vision”. Film ten przedstawia wrocławską scenę deskorolkową z lat 2008/2009. Obecnie Adam prowadzi niezależną firemkę Bridge Skateboarding (kanał dostępny na FB i Vimeo), gdzie możecie znaleźć świeże produkcje video oraz deski. Dzięki jego koneksjom z wrocławską sceną deskorolkową, udało się zrealizować pomysł na nagranie klipu w bowlu (RainBowl). W klipie wykorzystano też triki lokalnych skate’ów.

Co do pozostałych członków, to każdy deskorolkę lubi obejrzeć i miał w przeszłości mniej lub bardziej do czynienia, ale dzisiaj czas lub zdrowie nie bardzo pozwalają na czynne śmiganie.

W jaki sposób staracie się dotrzeć do nowych fanów? Reklama na Facebooku to jedno, bo sam się na nią „złapałem”, a co poza tym?

– Obecnie pracowaliśmy nad płytą, więc mocno ograniczyliśmy koncertowanie przez ostatnie pół roku, ale to chyba najważniejszy sposób docierania do fanów. Możliwe, że udzielanie takich wywiadów także pozwoli nam dotrzeć do kogoś, tym samym serdecznie dziękujemy za zainteresowanie. Ale koncerty, to tak na prawdę najważniejszy dla nas element promowania siebie jako zespołu. Od tych małych po te większe, dlatego na jesień planujemy ruszyć z trasą koncertową w kilku większych miastach, a może i w przyszłym sezonie załapać się na jakieś większe eventy festiwalowe.

Czy Waszym zdaniem punk rock w Polsce wciąż żyje? Jeśli tak, to jak prezentuje się jego forma? Pytam zarówno o wykonawców, jak i o publikę. Ja mam ambiwalentne uczucia.

– Oczywiście, że tak! Punk rock nigdy nie umarł w tym kraju, a jego społeczność jest naprawdę ogromna. Nie mamy tu na myśli jedynie grania w stylu „trzy akordy”, etc. Dla nas punk rock to szersze pojęcie, zjawisko, gdzie wrzucamy i zespoły punk, hardcore, czy te z pogranicza, trochę emo, a nawet z zacięciem bardziej metal. Jest naprawdę w dobrej formie, patrząc na to, jakie kapele zaczynają do Polski przyjeżdżać. Na przykład w samym Wrocławiu w tym roku ma gościć Good Riddance czy nawet Less Than Jake. Zespoły takie, jak CF98 z Krakowa, grają dużo festiwali za granicą, w tym odhaczyli nawet Punk Rock Holiday, który jest chyba mekką melodyjnego, kalifornijskiego punka. Nadal istnieją zespoły takie, jak The Analogs, Schizma czy 1125, które cały czas wydają płyty i koncertują, a jeśli mają dla kogo grać, oznacza to, że z publiką też nie jest najgorzej.

A czy w tych czasach idzie jeszcze poderwać dupę na punkowym koncercie?

– Nie wiemy do końca czy pytasz o to, czy można poznać dziewczynę, czy potańczyć. W obu przypadkach odpowiedź brzmi: TAK!

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*