Debiutancki materiał 7mej Fali trafił do mnie nieco przypadkowo, ale nagrania olsztynian okazały się naprawdę sporym zaskoczeniem in plus! Bardzo ciekawe spojrzenie na uliczny punk rock.
Nie miałem pojęcia o omawianym projekcie do momentu, gdy Ryba podsyłając mi do recenzji płytę Nienawiści załączył również „Punkrockersów”. Album wyróżnia się na tle rodzimej sceny przede wszystkim ze względu na włączenie klawiszy do instrumentarium. Pomysł dość szalony i ryzykowny. No pomyślcie sobie, że ktoś próbuje Wam zarekomendować oi! punka z syntezatorem… Ekipa 7mej Fali w tej sytuacji mówi: „Potrzymajcie nam piwo” i zaczyna napierdalać. Co najbardziej zaskakujące – to wszystko ma sens i słucha się tego z prawdziwą przyjemnością. I wiem, że nie jest to moja odosobniona opinia.

„Newralgiczne” klawisze bardzo dobrze wpasowały się w aranżacje i wcale nie brzmią festyniarsko. Zespół zyskał za to wyróżnik, dzięki któremu na pewno nie zostanie pomylony z żadną inną kapelą. Ciekawych eksperymentów brzmieniowych jest tu jednak więcej, o czym świadczy chociażby utwór „Moi kumple”. Warstwa muzyczna przywodzi tu na myśl dokonania Armii z „Legendy”, a to za sprawą instrumentu, który brzmi jak waltornia… Nie ma tu jednak liryk o duchowości i ezoteryce, za to są słowa o braterstwie chuliganów. Niezły misz masz, ale powtarzam – to serio dobrze grzeje!
Pozostałe teksty to tematyka znana chociażby z muzycznych opowiadań Nienawiści: kumple, chlanie, punk rock, jebanie polityków, policji i radykałów. Zdarzają się też humorystyczne wyjątki, jak „Bankoczanka” o dziewczynach z siusiaczkami.
Album „Punkrockers” polecam sprawdzić. Został wydany własnym sumptem, więc w celu nabycia egzemplarza najlepiej uderzać do kapeli za pośrednictwem ich fan page’a na fejsie.
Jestem ciekaw jak 7ma Fala brzmi na żywo. Celuję w okazję, by zobaczyć ich we wrześniu podczas Po Who You Fest vol.3. Jeśli też się wybieracie na ten event, dajcie znać.
