John Frusciante – To Record Only Water For Ten Days (Warner Records/Rhino Records 2026)

John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days

Nie pamiętam kiedy proces kupowania winyla tak mnie wkurwił. Finalnie egzemplarz wylądował jednak na półce, więc gdy mówimy o jednej z najważniejszych płyt w historii rocka alternatywnego (i mojego skromnego życia), nerwy można już odstawić na bok.

Johna Frusciante uznaję za faceta, który oszukał przeznaczenie. Dla tego cudownego dziecka rock’n’rolla wjazd do gitarowej ekstraklasy pod koniec lat osiemdziesiątych w bardzo młodym wieku okazał się przekleństwem. Błyskawiczna kariera w Red Hot Chili Peppers doprowadziła do załamania psychicznego, uzależnienia od heroiny, spalenia domu, degradacji ciała i niemal śmierci.

Chęć życia i grania muzyki okazały się jednak silniejsze. Muzyk powrócił do macierzystej formacji i w 1999 roku wprowadził ją z powrotem na szczyty list przebojów za sprawą płyty „Californication”. Dwa lata później zaprezentował światu swój opus magnum – stworzony w całości w pojedynkę ezoteryczno-lo-fi’owy album zatytułowany „To Record Only Water For Ten Days”. Płyta dokumentuje jego powstanie z kolan i rozpoczęcie wszystkiego od nowa, a przy okazji zapisała się jako jedno z najwybitniejszych dokonań alternatywy w historii.

John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (1)

W 2006 roku omawiana płyta pochłonęła mnie w całości. Słuchałem jej w domu, podczas podróży pociągami czy podczas dojazdów na uczelnię zatłoczonym tramwajem, gdy słońce zaglądało przez szybę w moją skacowaną, młodzieńczą twarz.

Pamiętam, że podczas jednej z takich sytuacji na słuchawkach leciało otwierające krążek „Going Inside”, a ja powiedziałem sobie w duchu, że życie jest piękne. Nie odważyłem się tak pomyśleć już nigdy później.

„To Record Only Water For Ten Days” jest więc dla mnie nie tylko świetnym dziełem muzycznym, ale również wspomnieniem drugiego roku studiów. Beztroskiego czasu, gdy wszystko jeszcze było poukładane i nic nie wskazywało, że szczęśliwa egzystencja się posypie.

To taki odwrotny proces jak u Johna, bo on nagrywając tę płytę szedł w stronę światła, a mój kurs już nieświadomie i nieuchronnie zaczynał dryfować w stronę ciemności.

Record Store Day pod znakiem wtopy

Aż ciężko uwierzyć, że tak kultowy album jak „To Record Only Water For Ten Days” musiał czekać ćwierć wieku na swoje oficjalne, ogólnoświatowe wydanie na winylu. Wcześniej ukazała się tylko jedna pozycja w odległej Australii nakładem labelu Twelve Suns.

Nic więc dziwnego, że zapowiedź wydania trzeciego albumu Johna Frusciante na wosku z okazji Record Store Day wzbudziła ogromne zainteresowanie na kilka miesięcy przed premierą. Sklepy płytowe zaczęły zbierać zamówienia na preorder, z których już 18 kwietnia (a więc podczas trwania RSD) zaczęły się pokrętnie wycofywać.

Wszystko przez nakład, który wyniósł zaledwie trzy tysiące egzemplarzy. Ktoś z Warnera/Rhino dał kompletnie dupy w oszacowywaniu popytu. Chyba, że był to celowy zabieg, by podkręcić „ekskluzywność” wydania. Ale w takim wypadku trzeba było wytłoczyć 300 sztuk i nie bawić się w RSD…

John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (7)

Ja próbowałem dorwać swój egzemplarz płyty poprzez Groovespin, gdzie początkowo status wskazywał na opóźniona dostawę, następnie „brak dokładnej daty dostawy”, aż finalnie otrzymałem maila z poniższym wytłumaczeniem:

„Ponieważ jest to produkt z loterii RSD, z przykrością informujemy, że dostawca niestety nie przesłał nam ani jednego egzemplarza, mimo że byliśmy jednymi z pierwszych, którzy go zamówili. Niestety, jesteśmy zmuszeni anulować wszystkie zamówienia.”

Nie pozostało więc nic innego, jak szukać płyty w drugim obiegu. Ta oczywiście się pojawiła, również na rodzimym OLX, z trzykrotną przebitką.

Poczekałem nieco, ochłonąłem i dorwałem album z przebitką dwukrotną (z lekkim hakiem) od typa z Finlandii.

John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (3) John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (6)

Kobalt i pomarańcz pod igłą

Poligrafia omawianej płyty, z jej charakterystycznym kolażem dwóch odcieni pomarańczu i niebieskiego, od początku stanowiła jeden z wyróżników dzieła. Wydawca postanowił iść tym tropem i wytłoczył to dwupłytowe wydanie na pięknym przezroczystym winylu w kolorze kobaltowym i równie urokliwym placku w kolorze żywej pomarańczy.

John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (4) John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (5)

Okładka to solidnie wykonany gatefold ze zdjęciem muzyka w rozkładanej części, tekstami oraz miniaturą okładki epki „Going Inside” (utwory z tego wydawnictwa trafiły jako bonus na winyle wypuszczone w ramach RSD).

John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days (2)

Całość cechuje się prostotą i elegancją, a odsłuch i jakość nagrań są zdecydowanie satysfakcjonujące.

Cieszę się, że pomimo perturbacji to wydanie w końcu trafiło do mojej kolekcji, bo wielkich albumów najlepiej słucha się właśnie na winylu (choć wiem, że przysłowiowej Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłem).

Do idei Record Store Day podchodzę natomiast jeszcze bardziej sceptycznie, niż przed 18 kwietnia 2026 roku.