3 czerwca 2006 roku Kult zagrał w amfiteatrze w Kostrzynie nad Odrą. W czwartej odsłonie cyklu wracamy do tego wydarzenia.
Z Gorzowa do Kostrzyna jest przysłowiowy „rzut beretem”, więc alternatywne towarzystwo z północnej stolicy województwa lubuskiego licznie stawiło się na tym gigu. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że odbywał się on w ramach Dni Kostrzyna 2006. Niestety, tego dnia dość obficie padało, więc po przyjeździe do przygranicznego miasteczka znanego z organizacji Przystanku Woodstock, musieliśmy schować się pod drzewem:

Pod drzewem też napierdalał deszcz, więc poszliśmy poszukać czegoś pod dachem. Znaleźliśmy nawet sympatyczną mordownię, ale była tak mała, że nie było mowy, by wszyscy się w niej zmieścili. Koczowaliśmy więc pod lokalem:

Nie wiem kto wpadł na ten pomysł, ale tankowaliśmy Grafenwaldery mocne. Ten browar smakował jak spotkanie ze śmiercią:

Pozdrowienia dla wytwórcy tego zacnego trunku:

Jeszcze portretówka i można lecieć na teren koncertu:

W amfiteatrze rozkręciło się nawet niezłe pogo podczas występu Kazika i spółki:

Podczas odpoczynku od tańców spożywane były inne, wytworne napoje:

Kuba i jego szpanerski telefon:

Gdy koncert dobiegł końca, stanęliśmy przed koniecznością znalezienia miejscówy na noc. Pierwszy szynobus do Gorzowa odjeżdżał bowiem koło 6 rano. Wbiliśmy się więc na stadion Celulozy Kostrzyn i schowaliśmy w budkach dla zawodników rezerwowych. Tam melanż był kontynuowany, a niektórym udało się nawet zasnąć:

Gdy nadszedł czas, wbiliśmy do szynobusu w kierunku domu. Tego dnia imieniny obchodzili Klotylda i Leszek:

Kolejna odsłona cyklu już niebawem. Strzeżcie się!